Dzisiaj opowiemy Wam głupie historie, które przytrafiły nam się w McDonaldzie w ciągu ostatnich kilku miesięcy:
- Gdy razem z naszą znajomą odwiedziłyśmy tą "restaurację" na kasie stał chłopak (Wojtek), który wygląda i mówi identycznie jak Sheldon z "Teorii Wielkiego Podrywu"
- Saitade podczas jedzenia McFlurr'a parsknęła śmiechem i wszystko co miała w ustach poleciało na puste (całe szczęście) pudełko po frytkach (MNIAM)
- Pugie podczas jedzenia BigMaca cały czas spadała sałata pomimo tego, że trzymała kanapkę w serwetce (#jemjakmałpa)
- Z pojemnikach po lodach i smoothie zbudowałyśmy Hot-Spot (mini satelitę z kubków)
- Taka rozmowa przed wejściem do Maka
Pugie: Co?? SuperMajo?
- Kiedyś zamówienie podawał nam sobowtór (Patryk był identyczny jak Miłosz) starszego kolegi Saitade
- Saitade przy odbieraniu Flurrów powiedziała do pracownika "Dziękuję, wzajemnie", gdy ten powiedział jej smacznego
- Przystojniak z Mc sprawdzając czy w naszych colach jest lód, czy tez go nie ma (zamawiamy bez xD) zaczął nimi trząść jak chory psychik (bez urazy, bro)
To na tyle dzisiaj. Mamy nadzieję, że również podzielicie się z nami waszymi zabawnymi historiami, niekoniecznie z McDonalda. Na historie czekamy w komentarzach, a my się z Wami żegnamy, papapapapatki :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz